Postanowienia,  Takie tam gadanie

Nowy rok – nowa ja? Postanowienia na 2019

Lecąc na fali postanowień noworocznych postanowiłam w końcu odpalić bloga. Pomysł ten chodził za mną już od kilku miesięcy. Może to tak głupio zaczynać z grubej rury z noworocznymi postanowieniami. Ale co zapisane i opublikowane to przyklepane, no i za rok trudno będzie się od tego wykręcić. Łatwiej będzie zrobić rachunek sumienia. W między czasie mam nadzieję,że będziecie mieli okazję mnie trochę bliżej poznać.

Ogólnie w planach miałam blog zdecydowanie bardziej tematyczny i to na platformie .org, ale z powodu, że chcę się szybciej przyjrzeć platformie WordPressa i zobaczyć jak to działa, to postanowiłam powołać do życia ten blogo-pamiętnik.

Bardzo osobisty, prowadzony anonimowo, pod pseudonimem Shatterfly, więc nie obraźcie się, że będziecie mieli dostęp tylko do typowo osobistych przemyśleń i wpisów bez poznania moich personaliów, mojej twarzy… Celem motywacja, zaprowadzanie zmian w życiu, rozwój osobisty, jak i pracowanie nad własnym ciałem i duszą.

POSTANOWIENIA NA 2019:

RODZINA

  1. robić razem z A. i dziećmi więcej rzeczy wspólnie

ZDROWIE

  1. Schudnąć 10 kg —> w grudniu waga max. 84 kg!
  2. Ograniczenie alkoholu tylko do weekendów
  3. Kawa tylko 1x dziennie
  4. Ograniczenie słodycze (tylko w niedzielę)
  5. Spacer 1x tydzień
  6. Ćwiczenia 2-3x na tydzień
  7. Odbudować kondycję — cel: 5 km w 30″

PRACA

  1. Znaleźć jakiś Mini Job lub TeilZeit współgrający ze żłobkiem i szkołą (to już po przeprowadzce do Sachsen)

SAMOROZWÓJ

  1. NIE NARZEKAĆ- patrzeć znów optymistycznie na wszystko!
  2. Lepiej się organizować – trzymać terminów, sprzątać, ćwiczyć i nie zamulać w domu!
  3. Niemiecki – B1 – egzamin TELC
  4. Grafika komputerowa – zacząć kurs
  5. Wystartować wreszcie z blogiem

A tak naprawdę to najbardziej zależy mi, by znów stać się sobą sprzed 2-3 lat… Z podrośniętymi dziećmi, możliwością podjęcia elastycznej pracy i ze zregenerowanym ciałem po porodzie… Bo nie czuje się dobrze, w tym stanie w jakim teraz jestem, nie lubię tej, którą się teraz stałam… Wiem, że to wymaga czasu, ale najwyższy już czas się za to wziąć… I wrócić „do siebie”, w swoje dawne ciało…

W sumie to nie nowej JA oczekuję, wystarczyłaby już STARA Ja, więc trzymajcie kciuki!

2 komentarze

Dodaj komentarz