Postanowienia,  Takie tam gadanie

Podsumowanie roku 2019

Rok temu postanowiłam, że w końcu zacznę prowadzić bloga. Chyba przyświecał mi w tamtym momencie trochę inny zamysł, tego co chciałam tutaj publikować, ale powoli dodaję kolejne posty i widzę co mi po głowie łazi 🤣. Zaczyna wyłaniać się właściwy obraz tego, czym ten blog ma być. Pewnie dużo podobnych w sieci, ale czemu i ja mam nie znaleźć sobie tu swojego małego królestwa 👑.

Ale dziś nie o blogu chciałam, a o swoim życiu. Raz do roku robię bilans zrealizowanych planów i zmian. Sprawdzam czy idę w dobrym kierunku. Idealne do tego są różnego rodzaju zapisane cele czy postanowienia noworoczne 😊. Dlatego wróćmy do jednego z pierwszych blogowych wpisów – postanowień na rok 2019. Czas na podsumowanie 2019!

Postanowienia na 2019 – co udało się zrealizować?

RODZINA

1. robić razem z A. i dziećmi więcej rzeczy wspólnie

Punkt 1 wyszedł mi raczej średnio, ale wszystkiemu winne przeprowadzki, remonty, praca i obowiązki. A. nadal ma pracę na wyjeździe, a czas kiedy spędza w domu spędzamy (na szczęście razem) na remoncie domu. Weekendy więc są bardzo pracowite, ale cierpią na tym dzieciaki, które siedzą w mieszkaniu i się nudzą. W tygodniu znów szkoła i przedszkole, więc po południu każdy zmęczony zajmuje się swoimi zajęciami.

ZDROWIE

1. Schudnąć 10 kg —> w grudniu waga max. 84 kg!

2. Ograniczenie alkoholu tylko do weekendów

3. Kawa tylko 1x dziennie

4. Ograniczenie słodycze (tylko w niedzielę)

5. Spacer 1x tydzień

6. Ćwiczenia 2-3x na tydzień

7. Odbudować kondycję — cel: 5 km w 30″

Cel 1

Zrealizowany w 100% 🙂 Zjazd o te 10 kilogramów zajął mi 10 miesięcy , może niezbyt ekstremalnie szybko, ale tempo bardzo zdrowe. Niestety ostatnio coś się bardzo rozleniwiłam i znów widzę na wadze dwa – trzy dodatkowe kilogramy. Niestety przyszła zima, z domu nie chce się wychodzić, bo paskudnie za oknem, a grzaniec przed kominkiem tak dobrze smakuje? W ogóle wszystko bardzo dobrze zimą smakuje hihi

Cel 2

Wypada średnio – gdy w tygodniu siedzę sama z dzieciakami w domu udaje mi się wytrwać w postanowieniu. Jednak gdy mój A. ma wolny tydzień często na wieczór otwieramy jakieś winko… tak więc tu mam wtopę 😒.

Cel 3

Też kiepsko – dzisiaj np. już trzy kawy wypite. Cóż poradzić, że od dziecka uwielbiałam zapach kawy i przeszczęśliwa byłam jak mogłam ją w końcu zacząć pić? Na pocieszenie dodam, że moje kawy na szczęście są całkiem małe, więc 160 ml średnio 2 razy dziennie to nie jest źle. Choć chciałabym się przerzucić w połowie na herbatę, bo po większej ilości kawy na pusty żołądek średnio się czuję.

Cel 4

Ograniczenie słodyczy przez pewien czas szło fantastycznie – praktycznie przez dobre parę miesięcy słodkie mogło dla mnie nie istnieć. Ostatnio mam jednak jakiś kryzys w tym temacie – czyżby naprawdę zimowe miesiące tak źle na mnie wpływały, że nie umiem opanować chęci na słodkie? Ostatni miesiąc nie ma dla mnie praktycznie dnia, żebym się na coś nie skusiła i nie podjadała a to czekolady, a to jakiegoś ciasta czy łyżkę nutelli… No i już widać na wadze, że podbiłam te kilka kilogramów z tego powodu.

Cel 5

Spacer raz w tygodniu – tutaj ogólna załamka – bo o ile wrzesień spięłam pośladki i nadeptałam kilometrów, tak reszta roku wypada baaaardzo blado w tym temacie. Ten punkt z pewnością muszę poprawić w przyszłym roku, tym bardziej, że mam już czas, kiedy najmłodsza jest w żłobku. Niestety lenistwo bardzo często bierze górę 😥.

Cel 6 i 7

Porażka totalna. Chyba jednak za dużo postanowień zrobiłam, a ciężko o wszystkich pamiętać. Może gdybym zapisała się na siłownię, to motywacja byłaby większa, ale samej w domu zawsze znajdę sobie jakieś inne ciekawe zajęcie.

Patrząc na to ile punktów udało mi się zrealizować, to jednak nie ma co przesadzać z ilością postanowień. Po 2-3 punkty do każdej z dziedzin życia wystarczy, bo inaczej uwaga i tak się skupi na pierwszych dwóch, a reszta przyprawi tylko o wyrzuty sumienia. I tak tez zrobię w nadchodzącym roku 😊.

PRACA

Znaleźć jakiś Mini Job lub TeilZeit współgrający ze żłobkiem i szkołą (to już po przeprowadzce do Sachsen)

To postanowienie noworoczne także zostało niezrealizowane. Trochę boję się przyjąć zobowiązania, kiedy jednak większość czasu sama sprawuję opiekę nad dziećmi. Bo jednak nie tylko moja choroba, ale i choroby dzieci mogą wpłynąć na moją frekwencję w pracy. A druga sprawa – ciężko znaleźć pracę jak nie jest się praktycznie wcale elastycznym jeśli chodzi o godziny pracy 😒. Ofert jest całkiem sporo, ale niestety żadna nie pasuje do profilu od 8 do 15 tylko i wyłącznie… tak więc tutaj dobrze by było być jednak we dwoje na codzień w domu, aby moc się lepiej zorganizować. O nie zmienia tez faktu, ze mimo braku formalnej pracy nic nie robię – bo przy remoncie, zwłaszcza tak wielkiego domu, zawsze jest coś do zrobienia.

SAMOROZWÓJ

1. NIE NARZEKAĆ- patrzeć znów optymistycznie na wszystko!

2. Lepiej się organizować – trzymać terminów, sprzątać, ćwiczyć i nie zamulać w domu!

3. Niemiecki – B1 – egzamin TELC

4. Grafika komputerowa – zacząć kurs

5. Wystartować wreszcie z blogiem

Nienarzekanie chyba mi nawet w ostatnim roku wychodzi 😊. Przedostatni rok był dla mnie strasznie pesymistyczny, ale przecież nie warto samemu źle się nakręcać. Odkąd staram się patrzyć znów optymistycznie na świat, wszystko zaczęło robić się łatwiejsze, mi więcej rzeczy się chce, a nawet jak nie wyjdzie, to przecież nie koniec świata. Narzekanie nic nie daje poza fatalnym samopoczuciem. Oczywiście czasami wpadam w to błędne koło, ale staram się być świadomą swoich odczuć i jak najszybciej korygować to zachowanie. Jest duuużo lepiej 😁.

Z drugim punktem też już zaczęłam wychodzić na prostą – moja kuchnia z reguły jest posprzątana 😉, łatwiej mi wyjść z domu, mam więcej energii, ale myślę, że to nie zasługa mojej organizacji, co ogólnego wyjścia ze stanu marazmu. Regularne przyjmowanie witaminy D i zrzucenie wagi poprawiło mój nastrój, a więcej obowiązków doprowadziło do tego, że MUSZĘ się organizować. Mi to jednak potrzebny jest chyba przymus 😆.

Kursy językowy i graficzny poszły w zapomnienie – tutaj podobnie jak z pracą – brak elastyczności oraz brak kasy na ten cel są winne. Może za rok lub dwa…

Jak jest z blogiem, to sami widzicie – stoi, a nawet przeniosłam go na własny serwer. Nawet laik może postawić stronę, czego jestem dowodem 😜.

Podsumowanie 2019

Hasłem przewodnim na mijający rok było „Nowy rok – stara ja” – i to nie w ramach starzenia się, ale powrotu do starej formy (i kształtu 😜).

Subiektywnie patrząc na to co i ile zrealizowałam w mijającym 2019 roku, to jestem zadowolona w 70%. Część postanowień udało mi się całkiem łatwo zrealizować, za część znowu nie wzięłam się wcale. Przesadziłam z ich ilością i przytłoczyły mnie inne wydarzenia.

Mimo wszystko 2019 był rokiem dobrym i pracowitym.

Największe wydarzenie 2019?

Przeprowadzka do własnego domu. Wielka przeprowadzka o 400 km. Nowe miejsce nowe możliwości i mnóstwo pracy 😊.


A jak Wy oceniacie 2019? Był dla Was łaskawy? Może zwariowany? Pracowity? Najważniejsze, aby był skończony z pozytywnym bilansem 😉. Dajcie znać w komentarzach!