Ogarniamy kilogramy,  dieta ketogeniczna

Dieta ketogeniczna – tydzień 1 – odczucia i efekty

Cześć!

Tak jak pisałam w jednym z ostatnich postów, postanowiłam przejść na dietę wysokotłuszczową, co więcej zwrócić się w stronę całkiem radykalną, czyli dietę ketogeniczną. Mimo obaw, zaczęłam rozumieć jej rosnącą popularność 🙂

ketośniadanie

Najpierw chciałam się powoli przestawiać na obniżanie ilości węglowodanów w diecie na korzyść tłuszczów, ale w końcu wyszło tak, że z marszu przeszłam na zalecany w procesie adaptacji stosunek tłuszczy, białek i węglowodanów (T75%, B20% i W5%). Trochę trudne, ale nie niemożliwe.

Wiecie co jest najlepsze? Jem dwa, maksymalnie trzy posiłki w ciągu dnia i jestem cały czas najedzona!!! Nie ciągnie mnie w ogóle do podjadania, co miało wcześniej ciągle miejsce, bo już godzinkę-dwie po kanapce czy owsiance miałam ochotę na coś do jedzenia.

Teraz po porządnym śniadaniu na 800 kcal trzymam sytość przez 7-8 godzin i nawet nie myślę o jedzeniu, bo mam wrażenie, że jestem jeszcze pełna po pierwszym posiłku.

Kolejne pyszności

Wiele osób może stwierdzić, że ta dieta jest dla typowych mięsożerców, ale szczerze mówiąc, rzadko jadłam tyle warzyw dziennie (choć fakt, trzeba uważać z ich doborem i ilością). Poza tym, jak ktoś nie ma uczulenia na nabiał to może sobie bardzo fajnie uatrakcyjnić posiłki różnego rodzaju serami czy śmietankami. Poza tym ta dieta pełna jest smaku, bo to tłuszcz jest jego nośnikiem.

To tyle tak na wstępie odnośnie samego jedzenia, teraz chciałabym Wam pokazać moje notatki z pierwszych dni, jak się czułam i co mi dolegało.

Dzień 1.

  • zjadłam śniadanie + niechętnie obiad -> czułam się zapchana na maxa,
  • zrobiłam 6,5 km rowerem na dobitkę,
  • około 18 godziny pojawiły się zawroty głowy, postanowiłam szybko uzupełnić węgle połówką jabłka,
  • 882 kcal, B 51,9 g, T 66,2 g, W 20,6 g – ledwie połowa dziennego zapotrzebowania kalorycznego, tłuszcze też tylko w połowie zaspokojone, ale nie dałam rady więcej!

Dzień 2.

  • znów tylko dwa posiłki – śniadanie i obiad,
  • wrażenie bycia nie w swoim ciele,
  • duża senność,
  • wieczorem miałam wrażenie, że jestem pijana,
  • ciężko było mi się skupić na tym co do mnie mówią i coś zapamiętać,
  • wszystkie czynności były dla mnie dużym wysiłkiem,
  • rano pobudka o 5.30 -> bezsenność, kołatanie serca, straszne pragnienie,
  • 1531 kcal, B 47,3 g, T 105,2 g, W 18,8 g – wszystko zaspokojone trochę poniżej normy.

Dzień 3.

  • lepszy apetyt i więcej energii, choć pojawiły się momenty spadku mocy,
  • 3 posiłki zjedzone w domu + parówki na wyjeździe,
  • wyraźnie brakowało mi cukru w organizmie,
  • to był długi dzień, nocny seans w kinie, poszłam spać dopiero o 2.30 w nocy,
  • kłopoty z zaśnięciem, kołatanie serca,
  • tu poleciałam z jedzeniem – 2222 kcal, B 81,3 g, T 198 g, W 22,6 – białka i tłuszcze przesadzone, na szczęście cukry w normie 🙂

Dzień 4.

  • dobrze pospane, ale przedpołudnie senne,
  • trzy posiłki, kalorie trochę przekroczone, za dużo białka tym razem 😉
  • słabe zmęczenie cały dzień,
  • biegunka – 3x w toalecie (ale to raczej wina wirusa, cała rodzina biegała do WC),
  • 1662 kcal, B 125,9 g, T 119,2 g, W 23,6 g – tylko tłuszczy nie dojadłam do potrzebnego poziomu…

Dzień 5.

  • deser na śniadanie + mega obiad 😀
  • pięknie przespana noc,
  • jeszcze trochę słabości w mięśniach,
  • gorąco przy dłuższym staniu,
  • lekka senność,
  • drażliwość,
  • 1634 kcal, B 67,3 g, T 143 g i W 18,3 g – węglowodany poniżej normy, reszta troszkę ponad

Dzień 6.

  • noc dobrze przespana,
  • od czasu do czasu krótko wali serce,
  • lepsze samopoczucie i koncentracja,
  • dwa posiłki – śniadanie i kolacja,
  • drażliwość,
  • 1548 kcal, B 47,3, T 142,8, W 19,5 – wyszło bardzo dobrze

Dzień 7.

  • noc przespana jak małe dziecko, choć bolały trochę kości (chyba z wczorajszego lenistwa),
  • rano trochę zamulona, po śniadaniu pełna energii,
  • świetny nastrój, choć łatwo było mnie zdrażnić (PMS???),
  • 1564 kcal, B 48,2 g, T 142,9 g, W 17,9 g.

Efekty?

Mimo, że na adaptacji organizm pozbywa się w pierwszej kolejności wody i glikogenu z mięśni, to i tak spadek wagi o 4,3 kg w tydzień niesamowicie mnie cieszy 😀 Waga pokazała dzisiaj dokładnie:

89,2 kg!

Obwody też wyszły pozytywnie, zleciało kilka centymetrów tu i ówdzie 😀

Porównanie obwodów ciała przed dietą i po 1. tygodniu

Oszczędzam czas na gotowaniu i jedzeniu, objętościowo też jem mniej, ale bardzo smacznie . A to w końcu same zalety, jeżeli chodzi o dietę .

Pyszna obiado-kolacja na jedyne 991 kcal 😉

Po tygodniu średniego samopoczucia (choć aż tak tragicznie nie było jak to gdzieniegdzie piszą), zaczęłam wracać do normalnego stanu. Tak więc mam nadzieję, że najgorsze już za mną, pozostaje trzymać się diety, najadać do syta i cieszyć z życia 😉


Jesteś ciekawy jak wyglądał kolejny tydzień adaptacji do keto to zerknij na ten wpis .

A dodatkowe informacje, jak idzie dieta i odchudzanie, a także więcej zdjęć potraw keto znajdziecie na moim profilu na Instagramie: @shatterfly_zmiana. Zapraszam!