Ogarniamy kilogramy

Zrzucam kilogramy – tydzień 2

Czy Wy też tak macie, że cały tydzień staracie się, wszystko pięknie i ładnie, a gdy tylko nadchodzi weekend to wszystko przepada?

Mam nadzieję, że jednak nie jestem z tym sama

Podsumowując miniony tydzień stwierdzam, że albo nie umiem się mierzyć, albo nabrałam wody po weekendzie właśnie

I mimo, iż wychodziłam w minionym tygodniu 27 km i trzymałam dietę 5/7 dni to jakimś dziwnym cudem przybyło mi centymetrów w udzie i biodrach (?!), a na wadze wyskoczyło 85,6 kg gdy jeszcze w zeszłym tygodniu było cały czas poniżej 85 kg

Jedyne, co udało mi się kontynuować to spacery, co widać po wydreptanych kilometrach spacer zaliczyłam 6 razy, tylko niedzielę miałam lenia, ale i tak poczulam, ze jużc regenerację.

Stwierdziłam też, że wprowadzę małe zmiany w moim sposobie żywienia i pozostanę oczywiście przy low carb, czyli niskowęglowodanowo, ale z podziałem na 3 posiłki, z czego śniadanie będzie obfite i białkowo-tłuszczowe, obiad średni i eż zawierający białko, a na kolację węglowodany złożone z odrobiną tłuszczy ale bez białka, aby nie zapychać układu trawiennego na noc. Dobrze szło, dopóki nie nadszedł weekend, przyjechali znajomi, zaczęliśmy grillować, poszliśmy na fest i wszystko się sypło… Ale to nic, znów jest poniedziałek i znów można zacząć od nowa

Trzymajce kciuki ha mój tydzień 3! I trzymajce sie cieplutko!